Sycylijska majówka
dostępne języki: pl

Uczymy się języków obcych, poznajemy nowe słowa i wyrażenia, jesteśmy już na poziomie B2 i… czas na egzamin. Nie, nie ten pisemny; myślę o egzaminie własnym, bardzo przyjemnym, czyli o podróży do innego kraju. Tu nie tylko sprawdzimy (lub nie) naszą znajomość języka, ale przede wszystkim poczujemy się swobodniej.

Właśnie wróciłem z Sycylii, gdzie pojechałem zainspirowany opowiadaniami Salvatore. Podróż zorganizowałem sam: linie lotnicze mają strony www w języku polskim, a większość miast – także w języku angielskim. Znając kilka słówek po francusku, łatwo domyśliłem się znaczenia nieznanych słów w języku włoskim na stronach poświęconych zabytkom czy komunikacji (przecież uczyliśmy się, jak zrozumieć sens informacji z kontekstu!).

Jadąc na Sycylię nie nastawiałem się na kolejne muzea czy zabytki (starożytne świątynie widziałem już w Rzymie J ), chciałem poczuć klimat miast, zobaczyć przyrodę, trochę podejrzeć, jak żyją ludzie. A są oni bardzo mili, mimo że raczej nie mówią po angielsku (a starsi nawet po włosku, lecz w lingua siciliana) to bez problemu znajdziemy właściwą drogę, a w hotelu (podobnym do tysiąca nam już znanych) włączymy światło, skorzystamy z prysznica itp. W ciągu 10 dni zjechałem 1608 km (samochód, bez problemu wynajęty jeszcze w Polsce, odebrałem na lotnisku w Palermo), widziałem piękne małe miasteczka, drogi wijące się wzdłuż morza i biegnące ku morzu zbocza gór, na których pasą się owce, opuszczone domy, gaje pomarańczowe, wspaniałe widoki, kwitnące łąki i wiele innych miejsc. Z przyjemnością oglądałem targi owoców i ryb, na których nie ma pamiątek dla turystów, a można uczyć się nazw warzyw, owoców, gatunków ryb. Dwie godziny spędziłem w lokalnej restauracyjce na przedmieściach Katanii, obserwując tradycyjne sycylijskie rodziny jedzące obiad, próbując miejscowe ciastka, czy pyszne świeże pieczywo z małej piekarni. Dzięki Salvatore, że poleciłeś mi kilka miejsc!

Mógłbym godzinami opowiadać o moich wrażeniach, ale piszę ten post, by przekonać Was do innego zwiedzania. Postarajcie się poznać trochę kraj, do którego jedziecie, ludzi, przyrodę klimat. Gdy znając choć trochę język obcy czujemy się pewniej i odważniej, może warto czasem poświęcić kolejny „obowiązkowy” punkt wycieczki dla miejsca, które zostanie nam w pamięci, a które sami odkryjemy! Poszperajmy trochę w internecie, weźmy podręczne rozmówki i sami zorganizujmy sobie wakacje! Na prawdę warto! Mam nadzieję, że przekona Was do tego kilka zdjęć. Zapraszam do galerii.

Piotr Dudziński

Kolory Sycylii

Kolory Sycylii

Komentarze
  • […] bardzo podoba mi się opisany przez Piotra „patent na Sycylię”. Miejsce to, jak mało które, nadaje się do wspaniałego marnowania czasu, czego wszystkim […]

  • teda pisze:

    Zgadzam się w zupełności, od kilku lat tak właśnie planuję moje wyprawy. Znam troszeczkę włoski i troszeczkę hiszpański i te kraje odwiedzam permanentnie…I jeszcze tyle miejsc do odkrycia, jak chociażby Sycylia, do której jeszcze nie dotarłam, ale nie tracę nadziei…
    pozdrawiam

  • Dodaj Komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives