POLIN
dostępne języki: pl

Trzeba wielu przymiotników (pozytywnych) by opowiedzieć o wystawie stałej otwartej w tych dniach w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Teraz ich nie wymienię, zmęczona jeszcze długą wędrówką po tej ciekawej, oryginalnej ekspozycji. Ilość bodźców jest tak duża, że trudno to wszystko od razu przyswoić. Zwłaszcza, że w jeden wieczór wysłuchałam – zobaczyłam – dotknęłam tysiąca lat historii.

Wrażeń było moc, jednak przy tej okazji przypominam sobie inny obraz – niezwykle silne wrażenie, jakie zrobiło na mnie w jerozolimskim Yad Vashem Children’s Memorial – muzeum upamiętniające dzieci – ofiary Holocaustu … kiedy po przekroczeniu jego progów zaniemówiłam i niemal fizycznie straciłam równowagę, zawieszona gdzieś w przestrzeni wszechświata, mając tysiące gwiazd niby na wyciągnięcie ręki, a jednak daleko ponad głową, wokół mnie i pod stopami. Trzeba było dobrych kilku sekund, by poczuć, że jednak na czymś stoję i mogę się w tej rzeczywistości poruszać. I nie był to multimedialny efekt (wtedy o multimediach mało kto w ogóle słyszał). Ciepłe światło miliona gwiazd pochodziło z pięciu bodajże świec, których płomień powielało kilka luster.

Dlatego nie wiem, czy rok temu pusty gmach Muzeum Polin nie zrobił na mnie tego pierwszego, większego wrażenia, które przetrwa emocje związane z obecną – wspaniałą – wystawą. To jest siła i prawda architektury, ogromnej w skali lecz nienachalnej, mówiącej do każdego z nas – niewidzących, niesłyszących i tych, którzy mimo sprawnych zmysłów często nie dostrzegają i niedosłyszą – językiem nie za głośnym, przejrzystym, zrozumiałym. Doskonałym językiem.

Hanna Szulczewska

Yad Vashem

Yad Vashem

Yad Vashem

Yad Vashem

Polin

Polin

Polin

Polin

Etykiety: ,
Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives