Podróż za … tak niewiele
dostępne języki: pl

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że gdyby istniał jeden międzynarodowy język to byłoby nam łatwiej komunikować się? Oczywiście, wszyscy odpowiedzą, że takim językiem jest język angielski, którym posługuje się każdy młody Europejczyk, wszyscy uczą się go w szkole. Tak, to prawda,  bez problemu dogadamy się po angielsku na każdym lotnisku, w większości hoteli (tych *** i więcej !), a nawet wynajmiemy samochód. Ale w lokalnym sklepiku na francuskiej prowincji, w moteliku w hiszpańskich górach, czy w pensjonacie na sycylijskim wybrzeżu – już może być problem.

Czy mamy prawo wymagać, by wszyscy mówili po angielsku? Odpowiedz jest: nie! Nie wszyscy chcą, i nie wszyscy potrzebują znać ten język i świetnie radzą sobie bez niego w codziennym życiu. Jako turyści, czyli przybysze z obcego kraju i obcej kultury, uszanujmy prawo innych do nieznajomości języków obcych, do posługiwania się językiem kraju, w którym żyją i nie dziwmy się (co często się zdarza), że są ludzie, którzy nie mówią po angielsku. Pamiętajmy, że to my jesteśmy dla nich obcy!

Jak więc sobie radzić? Każdy powie, że „na migi”, w uniwersalnym języku wszystkich ludzi, Tak, to prawda, ale ja chciałbym zaproponować, a w zasadzie przypomnieć, język coraz częściej zapominany – a jest nim UŚMIECH. Tak, właśnie, uśmiech, życzliwość, miłe spojrzenie bardzo ułatwia kontakty. W czasie ostatnich wakacji na Sycylii, nie znając włoskiego (ani tym bardziej żadnego dialektu sycylijskiego!) bez problemu kupowałem owoce na targu, pyszne ciabatty w piekarni, a nawet przy pomocy mapy udało mi się zapytać o drogę. Kluczem do tego były zawsze uśmiech i uprzejmość – uniwersalny język!

Podobno Polaka zawsze można poznać za granicą po tym, że nie uśmiecha się, a zamawiając obiad w restauracji używa zwrotu: I want this steak! zapominając o grzecznościowej formie I would like oraz magicznym please na końcu.

Ciekawy jestem, czy Wy także macie podobne przygody i doświadczenia z „dogadywaniem się” w tym uniwersalnym języku?

Piotr Dudziński

piotr4b@gazeta.pl

Sorriso

Sycylijska podróż za jeden uśmiech…

Komentarze
  • Salvo pisze:

    Grande Piotr! È anche la mia filosofia di vita 🙂 Jesteś wielki Piotrze! To także moja filozofia życia 🙂

  • Hania pisze:

    Ja też podpisuję się pod tym tekstem w stu procentach. Staram się uczyć „języka uśmiechu” na zajęciach. To bardzo ważne, bo nasz język to nasz wizerunek, nie tylko produkt „na eksport”.

  • Dodaj Komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives