O nauce języków obcych bez retuszu: rozmowa z gimnazjalistką
dostępne języki:

Napisaliśmy już wiele o motywacji, z praktycznego i teoretycznego punktu widzenia. W każdym z tekstów zajmowaliśmy się motywacją do nauki osób dorosłych, co może stwarzać fałszywe wrażenie, iż o motywacji można mówić tam, gdzie nie występuje zewnętrzny przymus, z jakim mamy do czynienia np. w szkole. Nic bardziej błędnego. To właśnie w szkole, gdzie oprócz samej nauki powinien mieć miejsce ważny proces kształtowania nawyków i uczenia się „jak się uczyć”, motywacja jest kluczem do sukcesu.

 

Aby dowiedzieć się więcej, postanowiliśmy zasięgnąć informacji u źródła, czyli porozmawiać na temat motywacji (i nie tylko) z Kasią, piętnastoletnią uczennicą warszawskiego gimnazjum, która uczy się angielskiego i francuskiego. Ostrzegamy, to rozmowa bez retuszu i taryfy ulgowej. Tym bardziej zapraszamy do lektury.

 

Blog Jednym Słowem (BJS): Jakich języków się uczysz?

Kasia (K): Angielskiego i francuskiego. Angielskiego w szkole oraz dodatkowo, a francuskiego tylko w szkole. Tygodniowo w szkole mam cztery godziny angielskiego i dwie godziny dodatkowo, prywatnie, a francuskiego trzy godziny.

 

BJS: A dlaczego uczysz się angielskiego jeszcze dodatkowo, co Cię do tego zmotywowało?

K: Motywacją była chęć wyjazdu, w przyszłości na studia za granicę. Zauważyłam też, że jestem dobra z angielskiego, więc jak będę się uczyła więcej to może zostanę laureatem w konkursie kuratoryjnym i wtedy bez problemu mogłabym pójść do każdego liceum.

 

BJS: A w takim razie po co jeszcze francuski ?

K: Bo chcę zdawać maturę z francuskiego.

 

BJS: Powiedz, jak się uczysz tych języków i czy obu uczysz się  ten sam sposób? Czy widzisz jakąś różnicę w metodzie uczenia?

K: Na lekcjach angielskiego mamy czas wolny, albo oglądamy filmy, albo przerabiamy podręcznik, który jest o poziom niższy niż rok temu. Jest ta sama pani nauczycielka i wszyscy mieli dobre wyniki, a mimo to wcześniej było B2, a teraz jest B1Plus , ale podręcznik się zmienił.

Francuskiego uczyliśmy się od podstaw. Teraz już nawet wyprzedziliśmy podręcznik. Czasami na lekcjach mówimy też trochę o kulturze, w ten sposób, że pani opowiada, pokazuje film, pokazuje coś na mapie. Np. o jedzeniu, o szkole we Francji.

 

BJS: A czy nauczyciel zachęca do pracy własnej?

K: Tylko na dodatkowym angielskim, w szkole nie. Pani poleca film, który potem omawiamy.

 

BJS: A filmy są z napisami?

K: Ja zawsze oglądam bez napisów.

 

BJS: A szukasz sama materiałów do nauki, np. w Internecie?

K: W Internecie poruszam się tylko po angielsku, na YouTube, szukam brytyjskich lub amerykańskich YouTuberów i z Facebooka korzystam trochę po angielsku, a trochę po polsku. Byłam na wymianie w Portugalii i mam przyjaciół z Portugalii oraz z Wielkiej Brytanii. Poza tym jestem na portalu (tam jest tylko po angielsku), gdzie obserwuje się blogi i można też pisać. Ja obserwuję blogi związane z książkami, serialami i uczeniem się.

 

BJS: A jakie blogi związane z uczeniem się obserwujesz?

K: Na przykład blog, na którym ludzie wstawiają zdjęcia swoich notatek, albo School Master Post. Tam jest na przykład napisane, jak się zmotywować.

 

BJS: A jak się zmotywować?

K: Myśląc o konsekwencjach. Co się stanie jeśli czegoś nie zrobię. Na przykład dostanę złą ocenę.

 

BJS: A czy jest w nauce języka coś. Co naprawdę sprawia Ci przyjemność i uczyłabyś się tego sama, bez „konsekwencji”?

K: Na przykład z angielskiego robię bardzo dużo fiszek ze słówkami, jak czytam książki. Z francuskiego też, ale tam raczej ze słówkami z podręcznika. Zawsze kiedy czytam książkę po angielsku (nawet mam przy sobie jedną) to zawsze wypisuję słówka, których nie znam i potem robię z tego fiszki. Zrobiłam już ich z 1,5 zeszytu A4, gdzie z jednej kartki wychodzi 36 fiszek. Jak robię fiszki, mam wrażenie, że robię coś potrzebnego.

 

BJS: A gdybyś miała dwie wolne godziny, to jakbyś spędziła ten czas?

K: Poczytałabym książkę po angielsku, albo obejrzałabym serial, też po angielsku. To jest przyjemne. A fiszki to najłatwiejszy sposób uczenia się.

 

BJS: A czy wiesz, w jaki sposób ty sama najlepiej się uczysz języka?

K: Przez fiszki. A z gramatyki robię zadania i po zadaniach zapamiętuję zasady. I powtarzam to następnego dnia, a potem po tygodniu i już to pamiętam.

 

BJS: A uczysz się razem z innymi osobami z grupy, czy klasy?

K: Nie. No chyba że trzeba przygotować prezentację, to wtedy lepsze osoby gorszym sprawdzają teksty.

 

BJS: A czy na zajęciach pracujecie w zespołach?

K: Na angielskim tak. Mamy dużo dodatkowych rzeczy spoza podręcznika. Na przykład braliśmy udział w konkursie na komiks. Robiliśmy to przez miesiąc, raz lub dwa w tygodniu. Wymyślaliśmy scenki, pisaliśmy scenariusz.

 

BJS: A co się potem działo z tym komiksem?

K: Potem się to wysyłało. I nie wiadomo, co się potem dalej z tym stało. A innym razem mieliśmy karteczki z rolami, trzeba było dopasować osoby w biurze matrymonialnym. Osoby szukały swojej drugiej połówki, a osoby w biurze matrymonialnym musiały znaleźć dobre argumenty, żeby przekonać o wyborze „drugiej połówki”. To jest fajniejsze niż robienie fiszek, ale trochę strata czasu.

 

BJS: Dlaczego strata czasu?

K: Ponieważ poziom jest niski.

 

BJS: A co najbardziej lubisz w uczeniu się języka?

K: To co robię sama, czego szukam w Internecie.

 

 

***

Ciekawi jesteśmy, co sądzicie o tej „szkolnej” motywacji? Czy jej źródłem muszą być tylko negatywne konsekwencje Czy macie swoje obserwacje, przemyślenia, inne przykłady? Czekamy na Wasze komentarze !

 

 

Hanna Szulczewska

www.puenta.eu

 

 

 

 

bambino.jgg

Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives