O, Holender !
dostępne języki: pl

Z moich obserwacji wielojęzycznych rodzin wynikają następujące rzeczy:

1. Ponieważ język jest narzędziem służącym do porozumiewania się, intuicyjnie korzystamy z niego tak, by było nam jak najwygodniej i najszybciej przekazać to, co mamy do powiedzenia. W szczególności dotyczy to życia rodzinnego czy grupy np. szkolnej. Dzieci wybierają ten język, którym posługuje się ich otoczenie najczęściej. Wymaga więc dużego samozaparcia i dyscypliny uczenie dziecka własnego języka w sytuacji, gdy jest się jedyną osobą nim mówiącą (mama z Salvadoru).
Moja rodzina była w podobnej sytuacji jak państwo Mackiewiczowie, ponieważ dzieci urodziły się w Holandii i na początku z polskim miały kontakt wyłącznie dzięki mnie (Tu muszę nadmienić, że mój mąż mówi świetnie po polsku, ale wybrał holenderski do rozmów z dziećmi, jako bardziej naturalny dla siebie.). Holenderski szybko stał się dominującym językiem w przypadku (starszej) córki. Moje wysiłki by konsekwentnie zwracać się do niej w moim języku i nie reagować na jej pytania po holendersku przydały się o tyle, że język polski rozumiała od zawsze i szybko mogła zacząć go uaktywniać, gdy przeprowadziliśmy się do Polski.
Zatem moja porada jest taka, że warto konsekwentnie próbować uczyć swe dziecko własnego języka, bo przecież w nim najpełniej wyrażamy swe uczucia, tak jak robili to nasi rodzice w stosunku do nas. Nie spodziewajmy się jednak cudów – językiem dominującym będzie język otoczenia, szkoły, miejsca zamieszkania.

2. Spotkałam sporo rodzin polsko-holenderskich mieszkających w Polsce a porozumiewających się ze sobą trzecim językiem, czyli angielskim. Wraz z pojawieniem się dzieci rodziny te mają często dylemat: czy uczyć dziecko holenderskiego czy też nie. Sytuację komplikuje nieuchronnie fakt, że z czasem, gdy treści omawiane, dajmy na to, przy wspólnym stole, stają się bardziej konkretne, pojawia się konieczność tłumaczenia ich dla członka rodziny niewładającego językiem partnera i dziecka. Jest to często ten moment, kiedy rodziny poddają się i zapominają o języku najmniej obecnym w ich otoczeniu, w tym przypadku holenderskim.

3. Znajomość języka małżonka/ki zwiększa szanse na wielojęzyczność u dzieci :)

4. Na potwierdzenie obserwacji, że językiem dominującym jest język szkoły i otoczenia dodam, że moje dzieci do dzisiaj najchętniej rozmawiają (między sobą) i czytają po angielsku, który był językiem ich otoczenia i pierwszych doświadczeń szkolnych, gdy mieszkaliśmy w U.S.A. Kilka kolejnych lat w szkołach międzynarodowych po opuszczeniu Stanów utrwaliło ten stan rzeczy. Choć dzieci już od kilku lat chodzą do polskiej szkoły, nadal rozmawiają ze sobą w tym języku.

5. Nie mieszajcie języków, bo dzieci nie nauczą się żadnego porządnie! Konsekwentnie używajcie swojego pierwszego języka i nie dajcie się pokusie pójścia na łatwiznę.

Podkreślam, że temat jest jak rzeka: wiele wątków, wiele mielizn. Mam nadzieję, że mój przydługi wywód pomoże odpowiedzieć na więcej pytań niż ich zrodzi :).

Powodzenia!

Magda van der Kroft-Golka

Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives