Mój karnawał
dostępne języki: itpl

Czy karnawał kojarzy się tylko z żartami i dowcipami (po włosku: „frizzi e lazzi”)? Opowiem o moich doświadczeniach 🙂 .

Słowo “karnawał” po włosku „carnevale” pochodzi od łacińskiego terminu “carne-levàmen” i oznacza pożegnanie mięsa („carne” = mięso + „vale” = żegnaj), przed rozpoczynającym się wielkim postem (po włosku „Quaresima”).

Mówiąc o włoskim karnawale, od razu przychodzi na myśl ten wenecki. Charakteryzuje się on eleganckimi strojami z epoki i kolorowymi maskami.

Kostiumy i maski weneckie

Kostiumy i maski weneckie

Należałoby wspomnieć również o świętowaniu karnawału w innych miejscach we Włoszech: w Ivrea – mieście położonym w Piemoncie, gdzie odbywa się historyczna parada z legendarnymi postaciami, zakończona słynną bitwą na pomarańcze, w Viareggio w Toskanii, w Acireale (na mojej Sycylii) – gdzie można podziwiać malownicze wozy, na których znajdują się alegoryczne figury.

IVREA – Bitwa na pomarańcze

IVREA – Bitwa na pomarańcze

VIAREGGIO – Alegoryczny wóz

VIAREGGIO – Alegoryczny wóz

ACIREALE – Alegoryczny wóz

ACIREALE – Alegoryczny wóz

Jest jeszcze wiele innych takich miejsc. Ja natomiast chciałbym podzielić się moimi wspomnieniami.

Zacznę od tych z dzieciństwa. Zachowałem w pamięci jeden z moich karnawałowych strojów kiedy byłem przebrany za Arlekina. Poprosiłem więc mamę o znalezienie zdjęcia, które zamieściłem poniżej:

CarnevaleSalvoFreccia

Jaka bujna czupryna! ( ach…dużo czasu upłynęło od tamtych dni 🙂 ), strach w oczach i postawa na baczność… Pamiętam niewiele z dawnych lat, przede wszystkim karnawałowe dekoracje (konfetti i serpentyny) oraz dzieci grające na przeraźliwie brzmiących, papierowych trąbkach.

Kiedy mieszkałem w Mesynie, nie świętowałem karnawału w sposób szczególny. Były to głównie żarty w szkole i na ulicach. Utkwiło mi w pamięci zwłaszcza spryskiwanie przechodniów pianką do golenia. Nie chcę dramatyzować, ale bałem się trochę paść ofiarą takich żartów. Na pewno dostałbym naganę w domu za pobrudzone ubrania lub inni wyśmialiby mnie na ulicy. Krótko mówiąc, mógłbym zostać spoliczkowany, bo tak to się zwykle kończyło.

Z „czasów rzymskich” pamiętam moją szkołę pomaturalną, urządzoną na wzór English College. Na czas karnawału wracałem jednak do rodzinnej Mesyny. Moi rodzice myśląc, że  w Rzymie głodowałem, na drogę powrotną wypełniali mój bagaż słodyczami.

W czasie karnawału i nie tylko, w Mesynie bardzo popularne są ciastka „cannoli siciliani”- chrupiące rurki wypełnione białym serem ricotta lub czekoladą, pignolata i faworki.

Pamiętam jak moja rodzina, chcąc obdzielić moich kolegów z collegu, podarowała mi niezliczone ilości tych sycylijskich smakołyków. Skończyło się to dla mnie przejedzeniem. Musiałem sam skonsumować kilka kilogramów faworków. Niestety do dziś słodycze te wywołują we mnie złe skojarzenia.

Myślałem, że przeprowadzając się do Polski, (jeden z powodów, dla których to zrobiłem:)) ominie mnie ta „faworkowa udręka”, a tu na pierwszym z karnawałów niespodzianka… okazało się , że tutaj też je się te ciastka.

Dodam na koniec, że karnawał nie kojarzy mi się jednoznacznie pozytywnie. Wydaje mi się, że śmiech powinien towarzyszyć nam zawsze, niezależnie od sytuacji, a nawet w najtrudniejszych, wręcz tragicznych momentach. Często bowiem za karnawałową maską skrywamy prawdziwe tragedie …

Podzielcie się, proszę, Waszymi karnawałowymi wspomnieniami. Piszcie też komentarze, klikając jak zwykle na DODAJ KOMENTARZ.

Salvatore De Bello

www.dbitalia.pl

* Uwagi:

La carne (rodzaj żeński) = mięso

Vale = po łacinie “pożegnanie”, a po włosku “addio”

Arlecchino = Arlekin – postać błazna w czarnej masce “komicznej”. Ubrany w kostium zszyty z kolorowych trójkątów albo rombów. Jedna z postaci w commedii dell’arte

Komentarze
  • Radek pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł – zwłaszcza cieszy odkrycie etymologii kolejnego obcego słowa w języku polskim – bardzo lubię takie smaczki i czekam na więcej 🙂

  • Joanna pisze:

    Czytając ten ciekawy tekst o karnawale we Włoszech, pomyślałam od razu o słoweńskim kurentovanju, w którym biorą udział maszkary zwane kurentami. Odziani są w owcze kożuchy, na twarzą mają szkaradne maski, a wokół pasa krowie dzwonki. Jeśli ktoś oglądał jakieś imprezy sportowe z udziałem Słoweńców (choćby konkurs skoków narciarskich na Velikance w słoweńskiej Planicy), na pewno zauważył hałaśliwych widzów w przebraniach kurentów. Jest to stary zwyczaj, związany z wypędzaniem zimy, ostatnio, czyli od połowy XX wieku, przybrał formę atrakcji dla turystów. Główne pochody z udziałem tych maszkar odbywają się w Ptuju, niezbyt dużym, starym (łac. Poetovium) mieście położonym blisko chorwackiej i węgierskiej granicy. Dlaczego przyszło mi to do głowy po przeczytaniu opowieści o włoskim karnawale? Chyba dlatego że tak bardzo różni się ten zwyczaj od karnawału i masek w Wenecji, a Ptuj leży przecież raptem niecałe 400 km od Wenecji. To taki drobny przykład na to, że tamte rejony Europy leżą na styku bardzo różnych kultur. A artykuł Salvatore zmobilizował mnie jeszcze do wyczynów kulinarnych, zrobiłam wedle przepisu mojej słoweńskiej przyjaciółki Darji florentynki, czyli biscotti fiorentini (po słoweńsku florentinski piškoti), które, o ile się nie mylę, we Włoszech piecze się głównie na Boże Narodzenie, ale święta były niedawno, karnawał pełną parą, niech więc będą teraz florentynki. Wyszły znakomicie!

  • Aga pisze:

    A mnie się przypomniał mój zeszłoroczny pobyt w Napoli i wszystkie te słodkości, które miałam okazję próbować, również „cannoli siciliani” – pychotka 🙂 Osobiście nie lubię czasu karnawału w Polsce – chyba z powodu pory roku (zimna, krótkiego dnia itd.). Te niedogodności rekompensują w niewielkim stopniu słodycze – faworki, pączki …

  • […] o karnawale we Włoszech (Mój karnawał), wspominałem także o niektórych, typowych dla tego okresu słodyczach. Sam mogę się bez nich […]

  • Dodaj Komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives