Minkowski | Saga
dostępne języki: pl

„Minkowski | Saga” to film, który „chodził” za mną już od roku, kiedy usłyszałam o nim od jego autora i reżysera Rafaela Lewandowskiego. Lewandowski, wychowany i wykształcony we Francji, postanowił wrócić do Polski i zamieszkać w Warszawie, skąd pochodzi jego ojciec. Uznał, że jako filmowiec znajdzie tu ciekawsze i bliższe mu źródła inspiracji. Zafascynowany miastem i jego historią, czuł, że – poprzez film – chce opowiedzieć Warszawę. Szukał pretekstu. Znalazł go w osobie Marca Minkowskiego, dyrygenta Orkiestry Sinfonia Varsovia (2008 – 2012), potomka znanej rodziny żydowskiej, doskonale zasymilowanej w przedwojennej Polsce. Zarażony pomysłem Minkowski bez wahania zgodził się zostać narratorem filmowej historii swojej rodziny, która ma wielu bohaterów, a jednym z nich jest Warszawa.

Piszę o tym na naszym blogu, bo jest to także historia o językach: o języku ojczystym, języku wyuczonym mimo niezgody na rzeczywistość, którą reprezentuje i języku odrzuconym z powodu wewnętrznego sprzeciwu wobec własnej biografii, wreszcie o języku muzyki, który w uniwersalny sposób przekracza wszystkie podziały.

Miałam okazję być na pokazie filmu, po którym jego autorzy rozmawiali z publicznością. Spośród głosów w tej rozmowie zapamiętałam dobrze jeden, na pozór dość dziwny. Otóż ktoś powiedział, że doskonale rozumie jednego z bohaterów, który – mimo że całe życie spędził poza Polską i z nią się nie identyfikuje – doskonale włada polskim językiem. Ów widz (cytuję) mimo szczerej antypatii czuł, że  m u s i  nauczyć się niemieckiego, by lepiej zrozumieć swojego dziadka, a dzięki temu –  swoją własną biografię i głębiej jeszcze – samego siebie. W filmie oglądamy niezwykle sympatycznego i charakterystycznego Piotra Minkowskiego – wnuka nestora rodu, Augusta – dzisiaj profesora fizyki teoretycznej na Uniwersytecie w Bernie. O historii rodziny opowiada barwną polszczyzną, by na koniec wyznać, że nigdy Polakiem nie był i być nie zamierza. Oczywiście zdanie to ma swój kontekst, o którym mówić nie będę, by zbyt wiele nie zdradzać, zwłaszcza tym, którzy film kiedyś może obejrzą. Mimo swojej złożoności, ten biograficzny kontekst jest jednak na tyle uniwersalny, że wielu się w nim odnajduje, bez względu na język, który – choć wcześniej podzielił – teraz zaczyna nas łączyć i staje się kluczem do zrozumienia samego siebie.

I wreszcie Marc Minkowski – narrator. Mimo że w filmie mówi „za niego” reżyser, Minkowski wyraża siebie poprzez muzykę. Jeżeli dodać do tego niezwykłe „prowadzenie” obrazu (na którym główny bohater wcale nie często się pojawia), postać staje się autentyczna, a jej uczuć i wrażliwości nie przekazałby lepiej żaden inny język. Dodam, że w filmie słyszymy na przemian polski, francuski, angielski, włoski, niemiecki, jidysz … muzykę.

Hanna Szulczewska

www.puenta.eu

PS. O tym, gdzie można będzie obejrzeć film w najbliższym czasie oraz komentarz do wpisu na naszym blogu przeczytacie na profilu Minkowski | Saga

Marc Minkowski i Rafael Lewandowski

Marc Minkowski i Rafael Lewandowski

Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives