Kompot czy Kompott – czyli polsko-niemieckie wakacyjne rozterki językowe
dostępne języki: pl

Rzecz ma się o kompocie, jakże dobrze znanym nam – Polakom. Kompot wywołuje miłe skojarzenia, czy jako napój do obiadu, czy jako chłodzący latem. Kolorowa słodycz z pływającymi kawałeczkami ugotowanych owoców. Babciny, maminy czy ze stołówki. Kompot to kompot. Zwłaszcza latem znajdziemy go praktycznie wszędzie. Kompot z wiśni, z porzeczek, agrestu czy też ze zwykłych polskich jabłek. Jednym słowem: napój nad napoje! Niewiele trzeba tłumaczyć, wydawać by się mogło. I choć łatwy w przyrządzeniu, sprawa nie jest banalna. Zwłaszcza w zderzeniu z językiem naszych zachodnich sąsiadów. Wyobraźmy więc sobie, że niemiecki turysta przyjedzie do Polski i zamówi sobie kompot. Co wtedy? Wtedy się zdziwi. Wszak kompot nie równa się „Kompott“, jak się okazuje!

Zamawiając kompot nasz niemiecki sąsiad może mieć nadzieję, że otrzyma „Kompott“, czyli sałatkę z gotowanych owoców, ewentualnie kawałki owoców w syropie, bardziej deser niż napój. Może się poczuć rozczarowany zbyt małą ilością owoców w stosunku do zbyt dużej ilości płynu. Zwłaszcza, gdy zamawiał coś na tzw. małego głoda.

A co się stanie, kiedy nasz rodak spragniony w upalny dzień w Niemczech zamówi „Kompott”, marząc o kompocie? Oj, nieprędko ugasi pragnienie…

Mamy zatem do czynienia z fałszywym odpowiednikiem. Na szczęście niegroźnym, zaś po sezonie letnim ryzyko pomyłki i tak przecież maleje.

Niech nam zawsze owoce wychodzą na zdrowie, niezależnie od postaci!

Kamila Wujec

kamila.wujec@googlemail.com

kompot

Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives