No, jeśli nawet trochę pada, to niech pada!
dostępne języki:

“No, jeśli nawet trochę pada, to niech pada!” to może trochę dalekie echo piosenki śpiewanej przez włoskiego cantautore pod koniec lat sześćdziesiątych, ale dobrze oddaje atmosferę Włoskiego Pikniku, który odbył się w sobotę 12 września w Parku Przy Bażantarni na warszawskim Ursynowie. Gianni Morandi byłby zadowolony 🙂 .

Mimo deszczu, który nie mógł się zdecydować, padać, czy nie … wiele osób bawiło się przy włoskich piosenkach w wykonaniu Marco Bocchino, zgłębiało tajniki włoskiej kuchni u szefa Giancarlo Russo, próbowało delikatesów w stoiskach La Bottega Toscana i Antich’ Caffè, no i oczywiście … uczestniczyło w zajęciach języka włoskiego przygotowanych przez firmę DB Italia. Krótkie, dowcipne lekcje, poświęcone włoskiej motoryzacji, idiomom czy nawet wymowie przyciągnęły wielu zainteresowanych.

Mimo że skuteczna nauka języka obcego – o czym nieraz pisaliśmy na blogu – to proces wymagający czasu, zaangażowania i dobrej motywacji, nie można  wszystkiego traktować aż tak poważnie 🙂 …. A język włoski, jak mało który, kojarzy nam się właśnie z lekkością i różnego rodzaju przyjemnościami życia codziennego, choćby takimi jak: caffè macchiato, bruschetta, lasagne…!

Włoski piknik był także okazją do spotkania wielu przyjaciół i autorów bloga: Małgosi, Chika i innych …

Włoski dzień miał bardzo kulturalny finał w Antich’ Caffè, gdzie ogłoszono laureatów Literackiej Nagrody im. Leopolda Staffa.

Pierwszymi nagrodzonymi zostali prof. Krzysztof Żaboklicki w kategorii Dzieło życia – Italianistyka oraz prof. Joanna Ugniewska i Zeszyty Literackie w kategorii Eseje o tematyce włoskiej, za książkę Miejsca utracone.

Nagrodę w kategorii Popularyzacja wiedzy o Włoszech otrzymał Maciej A. Brzozowski i wydawnictwo Muza za książkę Włosi. Życie to teatr.

Miło nam, że jedną z nagród otrzymało wydawnictwo Czuły Barbarzyńca za trzytomową edycję Baśni włoskich Itala Calvina. Może niektórzy z was pamiętają – Czuły Barbarzyńca “patronował” naszemu spacerowi Multikulti po zakątkach Powiśla, służąc dobrym słowem i jako doskonały punkt startowy.

Podobały nam się zajęcia na wolnym powietrzu. Na przyszłość pomyślimy o takich lekcjach w innych językach… w końcu, co to szkodzi … jeśli nawet trochę pada, to niech pada!

Salvatore De Bello

https://dbitalia.pl/

Lekcje włoskiego na pikniku

Lekcje włoskiego na pikniku

Lekcje włoskiego na pikniku

Lekcje włoskiego na pikniku

Lekcje włoskiego na pikniku

Lekcje włoskiego na pikniku

Komentarze
  • Hania pisze:

    Fajna sprawa 🙂 Ja też lubię uczyć się języków na świerzym powietrzu. Nie wiem o co chodzi, ale po prostu lepiej wchodzi do głowy. 😛 Ja kto odkryłam to po prostu biorę mp3 z moim kusem Emila Krebsa i sobie powtarzam na spacerze 😛 Seroio polecam wypróbowac. więc może to jest niezły pomysł, żeby własnie tak się i „normlane” lekcje odbywały 😛

  • Dodaj Komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives