Instant English – Prawdziwych przyjaciół poznaje się ….
dostępne języki: pl

… w błędzie. Do tak przewrotnego wniosku skłoniły mnie niedawne wpisy Salvatore i Piotra, którzy opisują pułapki, jakie w języku włoskim i francuskim zastawiają na nas tak zwani „fałszywi przyjaciele”. Te niewinne na pozór słówka potrafią  wyprowadzić nas na prawdziwe językowe manowce. Angielski nie pozostaje tu ani na krok w tyle. Szykuje nam wiele tego rodzaju niespodzianek, począwszy od słów, które poznajemy na poziomie podstawowym lub średniozaawansowanym, skończywszy na całkiem wyrafinowanych.

Co do definicji „false friends”, odwołam się do wpisu Piotra, który świetnie ujął istotę problemu. Ograniczę się też jedynie do kilku przykładów „fałszywców” w języku angielskim, bo pełno ich w Internecie, wystarczy kliknąć.

Słowa, o które potykamy się najczęściej, to z pewnością „actually” i „eventually”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia z angielskimi odpowiednikami znaczeń „aktualnie” i „ewentualnie”, ale nic z tych rzeczy J . To prawdziwe lisy w owczą skórę przebrane, z których pierwszy oznacza tyle, co „w rzeczywistości, w gruncie rzeczy”, a drugi „wreszcie, ostatecznie”. I bądź tu mądry.

Podobnie „lunatic” to nie żaden lunatyk, a szaleniec, „confident” to nie „konfident”, lecz przymiotnik o znaczeniu „pewny siebie, przekonany”, „novel” to wbrew pozorom całkiem długa powieść, a „expertise” – znawstwo biegłość, znajomość przedmiotu, jednym słowem cechy, bez których nie da się napisać dobrej ekspertyzy (po ang. expert report). Jeżeli dodam do tej listy takie słowa, jak „consequent”, „paragraph” czy … „preservative”, łatwo zgadniesz, Czytelniku, że one też przebrały się za kogoś, kim w rzeczywistości nie są. Poszukiwanie ich znaczeń pozostawiam jednak zainteresowanym meandrami fałszywych przyjaźni.

Bardziej interesuje mnie bowiem inne zjawisko językowe, podobne do wyżej opisywanego, bo też z gruntu fałszywe. Wiem, że język to istota żywa, zmienna, ekonomiczna, która często chodzi na skróty, nie mając względów dla estetyki, a mimo to zdumiewa mnie, że na brzydotę czasem zupełnie niewrażliwa. Dlaczego tak łatwo poddaje się obcym wpływom i toleruje anglicyzmy w stylu: „ekskluzywny wywiad” lub „szeroka selekcja win”? Mimo że są to zwykłe zapożyczenia lub rozszerzanie znaczeń słów w języku już istniejących, wyrażenia te porównuję do fałszywych przyjaciół, ponieważ one też przebrały się w nie swoje szatki i udają coś innego. Może robią to z próżności … Czyż „ekskluzywny” nie brzmi bardziej ekskluzywnie niż „wyłączny”, a „selekcja” nie jest bardziej elegancka niż przaśny „wybór” lub zwyczajna „oferta”? Co o tym sądzicie? Ciekawa jestem waszych opinii …

Hanna Szulczewska

F1040001

Szeroka selekcja win …

Komentarze
  • Beata Patoka pisze:

    Zagadnienia poruszone w tym poście dotyczą szerszego problemu jakim jest, moim zdaniem, zaśmiecanie języka ojczystego przez bezkrytyczne i zbędne zapożyczenia. Przykład: słowo „destynacja”. Najczęściej używane przez przedstawicieli szeroko pojętej branży turystycznej, powielane w mediach i przenikające już do mowy potocznej. A czyż „kierunek, cel” podróży nie brzmi dumniej? … Podobnych przykładów można podać wiele. Rozumiem, że język jest żywy, ulega zmianom, idzie z postępem, ale każda jego modyfikacja ma sens i jest usprawiedliwiona tylko wtedy, kiedy wnosi nowe, nieznane, usprawnia etc.
    W języku ojczystym zapisane jest to, co stanowi o naszej odrębności, powiedzmy – dna narodu.I tak jak pożądane, wskazane jest uczenie się języków obcych, co poszerza horyzonty, otwiera okno (i nie tylko) na świat, tak niezbędne jest dbanie o to, co nasze własne i wyjątkowe.

  • Wojtek Pomianowski pisze:

    Takie fachowe zgromadzenie wielojęzykoznawców mogłoby ogłosić konkurs i raz w roku przyznawać „złotą szmatę” dla najbardziej koślawe zapożyczenie.

    Chciałbym też doczekać, aż ktoś się zabierze za łamańce gramatyczne w rodzaju „studio olimpiada wieczór”.

  • Joanna Gruszecka pisze:

    Moje ulubione to nieszczęsna ‚mapa drogowa’ powtarzana swego czasu do upadłego przez polityków wszelkiej maści, oraz słówko ‚dla’. Jest ono przebojem reklam: dla bielszych zębów, dla odblokowanych rur w zlewozmywaku, dla łatwiejszej aplikacji. Ostatni przykład to majstersztyk… (czyż nie?)

  • […] niedawno o selekcji win, która stanowi zapewne proste (by nie rzec prostackie) przełożenie angielskiego wyrażenia […]

  • […] nigdy nie jest bezmyślny. Dlatego nowe użycie słów takich jak ekskluzywny czy selekcja, o czym pisaliśmy wcześniej na blogu, nie jest przejawem językowej zaradności lecz raczej umysłowej opieszałości jego […]

  • Dodaj Komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives