Historia pewnej kariery
dostępne języki: pl

Wielkie kariery udają się tylko nielicznym. W mojej szkole na przykład wielu dobrze się zapowiadało, jednak z klasowego dziennika na listy Forbesa trafiło tylko kilka nazwisk 🙂 . Tak to już jest i często zupełnie nie wiadomo, co o tym decyduje. Podobnie ze słowami. Są ich tysiące, a tylko niewielu udaje się dostać na pierwsze strony gazet i złote usta dziennikarzy. Niektóre z zupełnie nieznanych powodów stają się nagle modne, inne robią wręcz zawrotne kariery.

Pisałam niedawno o selekcji win, która stanowi zapewne proste (by nie rzec prostackie) przełożenie angielskiego wyrażenia „selection of wines”. Mamy tu do czynienia z podobnym w obu językach brzmieniem słowa, podobnym – ale tylko w określonych kontekstach! – znaczeniem, więc zapożyczenie można nawet jakoś uzasadnić. A ponieważ określenie to nie dotyczy spraw codziennych, jak „mleko i chleb” czy „kawa lub herbata”, słyszymy je rzadziej. Można powiedzieć, że – choć kuriozalne – jest ono przynajmniej dość taktowne, bo nienachalne. Co jednak zrobić, gdy mamy do czynienia z prawdziwym językowym „karierowiczem”, który bezpardonowo pcha się na pierwsze strony gazet  i do codziennych serwisów informacyjnych, nie bacząc na językowe spustoszenie, jakie wyczynia? Mam tu na myśli czasownik „żyć”, który używany jest ostatnio coraz częściej w znaczeniu „mieszkać”.

„Prof. XY jest wykładowcą na Uniwersytecie ABC, autorem wielu publikacji naukowych. Prywatnie pasjonat narciarstwa, ojciec trójki dzieci. Żyje w Warszawie”.  Kiedy notę biograficzną o podobnej treści (cytuję z pamięci) znalazłam po raz pierwszy w całkiem poważnym magazynie, pomyślałam, że redaktor po prostu się pomylił. Ale to ja byłam w błędzie! Z dnia na dzień zaczęłam to sformułowanie słyszeć niemal wszędzie: w radiu, telewizji, w prywatnych rozmowach.

Źródłem zapożyczenia jest oczywiście język angielski, w którym powiemy „He lives in Warsaw.”. Być może jednak angielski nie jest  jedynym winowajcą, bo w językach romańskich, które odróżniają „żyć” od „mieszkać” (łac. vivere – żyć vs habitare – mieszkać), często używamy owego vivere w znaczeniu „mieszkać” (mam nadzieję, że James Błąd się ze mną zgodzi 🙂 ). Jednak w polskim – nie! Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz, kiedy choćby w kontekście obchodzonych rocznic nasz czasownik pcha się wręcz na afisz. Drodzy dziennikarze: to prawda, że od dziesięciu lat żyjemy w nowej, europejskiej rzeczywistości, żyjemy w niej całkiem nieźle, żyjemy nadzieją na to i owo, ale w Polsce, z pewnością – mieszkamy!

Hanna Szulczewska

www.puenta.eu

Żyj tak, jak chcesz, ale mów poprawnie!

Żyj tak, jak chcesz, ale mów poprawnie!

Komentarze
Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ok
  • Autorzy postów

  • Popular articles

  • Najnowsze komentarze

  • Archives